Dzisiaj:
-wykonałam dirty sanchez (i nie chodzi tu bynajmniej o moro, lol), a mianowicie w ramach zabaw nowym nabytkiem zrobiłam sobie zdjęcie oka -z odległości jakichś 0.5 cm, zapomniawszy, ża mam włączony flesz w aparacie. Bolało. Bardzo.

-ogladnęłam na eurosporcie -który w tym roku kocham nieziemsko- 3 mecze
*holandia – czechy (rosicki rządzi)
*polska – walia (ee hmmm… savage i bellamy lol)
*katalonia – argentyna (wpuścili na boisko pique, który jest absolutnie nielegalny i powinien obciąć włosy, ale jest suuuuper, chociaz trzeba przyznać, że nie grał idealnie)

Oraz trzy programy dot. Ligi Mistrzów, wreszcie widziałam jak gra Nilmar, szkoda, ze chłopak nie może liczyć na miejsce w reprezentacji, ale konkurencja jest dość oszałamijąca, chociaż w sumie kaka jest pomocnikiem, a ronaldo jest… gruby… hm..

Poza tym powinnam coś zacząć organizować w związku z wyjazdem do ZG ale nie mam siły, no i ola coś odwala jak rok temu.
Tradycja czy co?