Oczywiście wstałam o 12 obudzona przez Michała, który znając moje przyzwyczajenia i miłość do wstawania pierwsze co powiedział, to „tylko nie bij” wyjaśniłam mu spokojnie iż nie pobiję go z uwagi na to, iż nie wygląda jak filip.

Włączył mi tenis i poinformował że jedzie na spotkanie animy. Pooglądałam rzeczony tenis i udałam się na wykłady z łucją gdzie dosiadłam się do Mirka i Reni potem z Renią przyjechałysmy. A potem pojechałysmy na etykę z Kozą.

Na przystanku dialog:

Renia - (gorzko) Po co my wogóle tam jedziemy?
Koza - Chojny będzie.

Potem nabijałyśmy się z domniemanego romansu KOzy z Chojnym, zwłaszca potym jak Koza powiedział, że Chojny jest nieśmiertelny, a dodtakowo Renia nabijała się z domniemanego romansu mojego z KOzą, zwłaszcza po tym jak masowałam go na wykładzie.

My się tylko kumplujemy goddamnit!!