Pranie w akademiku jest dość fascynującą instytucją.
Mniej więcej tydzień przed terminem prania nalezy zapisać się do specjalnego zeszytu. Okres ten wydłuża się jeżeli akurat któraś z pięciu pralek jest zepsuta.
Albo dwie.
Albo tak jak do dizisaj popołudnia trzy.
Przez ostanie 2 tygodnie 200 soób mieszkających w moim deesie prało w dwóch pralkach. Terminy są zajęte do końca czaerwaca więc za nic nie idzie niczego wyprać, można jedynie czekać, czy aby w nocy portierka, która pilnuje kluczy nie użyczy ich.
Dzisiaj uzyczyła Łucji.
Poszłyśmy prać o 22.30.
Rezcy brudnych posiadamy na trzy prania.
Łucja zepsuła pralkę.
Niniejszym akademik ma teraz tylko jedną. Do której pół godziny temu wsadziłąm pranie.
Drugie wsadzę o 3 a Łucja wyjmie je o 5, po czy wsadzi nastepne.

Oh joy…