Śniło mi się dzisiaj że bigłam po Dun Niffelem, że snieg skrzypiał mi pod nogami,że wielkie rzeźby lodowe stały -jak zawsze- zimne i niewruszone na tle rozgwiezdzonego kaszką sniegu nieba. Gdieś na krawędzi rzeczywistości ktoś podłozył bombe pod jakiś głaz i zbierał kawałki które eksplozja rozrzuciła dookoła wejscia do silnika stworcow. I sbnilo mi sie ze w nie wpadlam i lecialam pomiedzy ukladami scalonymi i kolkami zebatymi, mijalam kolejne dziesiatki pieter.
Nadole nie bylo nic